charset=windows-1250

Bolesław Leśmian - Szewczyk

W mgłach daleczeje sierp księżyca,
Zatkwiony ostrzem w czub komina,
Latarnia się na palcach wspina
W mrok, gdzie już kończy się ulica.
Obłędny szewczyk - kuternoga
Szyje wpatrzony w zmór odmęty,
Buty na miarę stopy Boga,
Co mu na imię - Nieobjęty.

Błogosławiony trud,
Z którego twórczej mocy
Powstaje taki but
Wśród takiej srebrnej nocy!

Boże obłoków, Boże rosy,
Naści z mej dłoni dar obfity,
Abyś nie chadzał w niebie bosy
I stóp nie ranił o błękity!
Niech duchy, palac gwiazd pochodnie,
Powiedza kiedyś w chmur powodzi,
Że tam, gdzie na świat szewc przychodzi,
Bóg przyobuty bywa godnie!

Błogosławiony trud,
z którego twórczej mocy
powstaje taki but
wśród takiej srebrnej nocy!

Dałeś mi Boże, kęs istnienia,
Co mi na całą starczy drogę -
Przebacz, ze wpośród nedzy cienia,
Nic ci, prócz butów, dać nie mogę.
W szyciu nic nie ma oprócz szycia,
Więc szyjmy, póki starczy sily!
W życiu nic nie ma, oprócz życia,
Więc żyjmy aż po kres mogiły!

...i taki jest sens istnienia - mojego też...